Ta historia zaczyna się jak większość dobrych
historii...
Dawno, dawno temu, lat temu tak wiele że już chyba nikt nie pamięta kiedy to
było,
moi rodzice zabrali mnie pierwszy raz na mazury, gdzie już jako 2 letni brzdąc
zakochałem się w wakacjach na wodzie.
Najpierw był kajak składany Jantar na którym poznawałem z rodzicami naszą krainę
1000 jezior, wakacje pod namiotem,
pierwsze żeglarskie kroki na Mewie-2 mojego wujka, a z czasem...
... z czasem było coraz gorzej, zrobiłem żeglarza jachtowego, powróciłem na
mazury już jako "skipper"
i co gorsza wciągnąłem w to przyjaciół.
Niestety moje kochane, dzikie, ciche mazury, jakie znałem z dzieciństwa gdzieś
bezpowrotnie zniknęły,
a ilość turystów zaczęła swobodnie konkurować z liczbą drzew w puszczy Piskiej.
Wtedy postanowiłem poznać smak słonej wody... popłynąłem w bałtycki rejs na s/y
Panorama,
jak było do przewidzenia tak już mi zostało... popłynąłem następny raz i
następny ...
zrobiłem sternika jachtowego... i po postanowiłem spróbować swoich sił jako
bałtycki "skipper".
Jak można było przewidzieć władza uderzyła mi do głowy, a rola skippera
przypadła do gustu,
przyszły następne patenty, kwity, licencje, uprawnienia i następne rejsy.
Prowadziłem rejsy na Bałtyku, Adriatyku, Morzu Egejskim na jachtach od 9 do 16
metrów długości.
Jako załoga przyszło mi pływać
również po Morzu Północnym, Norweskim i niewielkim kawałku Atlantyku,
na jachtach od 12 do 21 metrów długości, na tym ostatnim pełniąc też
funkcję zastępcy kapitana.
Dzisiaj jestem posiadaczem patentów Kapitana Jachtowego i Motorowodnego oraz
licencji SRC.